sobota, 22 lutego 2014

Johanna Mason


 Moja igrzyskowa mania nadal trwa, więc kolejne portrety bohaterów tej trylogii chyba nie będą miały końca. Dzisiaj publikuję tu kolejną pracę, jak mówi tytuł notki, przedstawiającą Johannę Mason. Jest to jedna z moich ulubionych bohaterek. Najbardziej podoba mi się w niej jej zadziorny charakter.
Na jej temat, jak i zarówno na temat całej trylogii "Igrzysk Śmierci" mogłabym mówić w nieskończoność, ale wiem, że długie posty się nie sprawdzają, a poza tym nie chce Was zanudzić. :)
   Z efektu końcowego tego rysunku jestem bardzo zadowolona. Twarz Johanny cieniowało się lekko, szybko i przyjemnie, za to przy jej sukience myślałam, że nie przeżyję. I tak nie oddałam wszystkiego co było na zdjęciu, bo szczegółów tam było mnóstwo. Ale myślę, że jakoś wybrnęłam. ;)


czas: 3-4h.
technika: ołówek (koh-i-noor)
format: A4
zdjęcie, na którym się wzorowałam: <tutaj>



 (komórkowa jakość... bo jak zwykle nie chce się podładować aparatu -,- )

 No i wipek. :D
Skoro już jestem przy "Igrzyskach", to jeszcze opublikuję rysunek Rue. Ale wydaje mi się, że nie wyszła podobna, no ale...
 Wykonany już dosyć dawno, ale zawsze zapominałam go tu wstawić. ;)
Czarna kartka, biała kredka i pastel.
czas: ok. 30-40 min.

  
Myślę, że do następnej notki się ogarnę i przestanę rysować bohaterów "Igrzysk". Ale nie gwarantuję tego. ;D Niewykluczone, że pojawi się coś kredkami. ;)

Podoba Wam się rysunek Johanny? Lubicie "Igrzyska Śmierci"?


czwartek, 13 lutego 2014

Minimalizm

   Styl minimalistyczny lubiłam chyba od zawsze, mimo że jestem również zwolenniczką mocnych cieni i dużych kontrastów. I sama tak tworzę, przecież czasem były uwagi, że stosuję za mocne cienie, ale ja takie lubię i nic nie poradzę. Ale nie zaszkodzi próbować nowych rzeczy. Dlatego też moja ostatnia praca jest  minimalistyczna, nawet bardzo. Na twarzy dobrze widoczne są tylko oczy i usta, nos również jest zaznaczony na tym portrecie. Praca przedstawia Cristinę Otero, której zdjęcie najbardziej zainspirowało mnie do tego, aby wykonać coś w takim stylu. 
 
zdjęcie, na którym się wzorowałam --> <klik> (tylko, że tu jest w kolorze)

czas: ok. 1,5h - 2h
technika: ołówek
format: A4


 Blogspot jak zwykle zmienił mi odcień na sepię z czarno-białego.
Dlatego wersja w odcieniach szarości tutaj -->  <klik>

Zdjęcie WIP:


Odbiegając od tematu rysunku. Ferie niedługo mi się kończą, czyli będę miała mniej czasu na tworzenie. Następna praca (lub prace) mam nadzieję, że pojawią się szybko, tym bardziej, że mam dużo zleceń, których niestety nie mogę tu publikować. ;)


Co sądzicie o takim stylu i o tej pracy? Podoba Wam się? :)

niedziela, 2 lutego 2014

Krok po kroku: jak rysuję włosy

Wiele było próśb o to, bym napisała na blogu jak rysuję portrety, itd. Oczywiście nie będę się tu rozdrabniała nad całym portretem. Dzisiaj pokażę tylko jak wygląda w moim wydaniu rysowanie włosów. Nie umiem tłumaczyć, nauczycielka ze mnie żadna, ale mam nadzieję, że zrozumiecie coś z moich wypocin i super by było, gdyby ta notka pomogła dopiero początkującym osobom.

Rysunek, na którym będę się dzisiaj wzorować, będzie przedstawiał Jennifer Lawrence. 


1. Szkic.
   Jeżeli chcemy, aby włosy były idealnie odwzorowane ze zdjęcia, to szkic musi być dokładny. Czyli dzielimy włosy na kosmyki. Wtedy dużo łatwiej i szybciej zauważyć pewne rzeczy i je odwzorować tak jak chcemy. Gdy już włosy podzielimy na pasma, zaznaczamy miejsca, gdzie włosy mają odcień ciemniejszy, m.in. to mogą być odrosty. 


2. Cieniujemy ciemniejsze miejsca.
   Tutaj użyłam ołówka 7B (koh-i-noor). Rysowanie włosów to przede wszystkim rysowanie osobnych linii. Ołówki, którymi je rysujemy muszą być dobrze zaostrzone, ale bez przesady. Najlepiej jest przygotować sobie kilka "odcieni" ołówka. Jak już wspominałam, użyłam tu 7B, oprócz tego jeszcze 4B oraz 2B.
   Przejdę to tematu cieniowania. Zaczynamy od najciemniejszych miejsc. Robimy "kreski" tak jakby do środka. Dziwnie byłoby rysować włosy zaczynając prowadzić ołówek od środka w stronę odrostów. Czyli robimy odwrotnie, więc zaczynamy od ich nasady. 


3. Cieniowanie - wypełnianie.
   Czyli ja to tak nazywam, zapewne nie jest to określenie poprawne, ale to tylko moja "filozofia". Mając już wycieniowane ciemne miejsca, przechodzimy do tych jaśniejszych. Tutaj używam ołówka 4B. Cieniujemy każdy kosmyk osobno. Zaczynamy prowadząc kreski najpierw z jednej strony kosmyka, potem z drugiej. Gdy tworzymy te cienkie linie, cały czas powracamy do tego samego "punktu" (chodzi mi tu o jedną stronę pasma). Gdy już tak wycieniujemy powinny być miejsca bardzo jasne na kosmykach, takie przebłyski.

 [tu dla jasności pokazałam strzałkami, w którą stronę wykonywać kreski. ;p ]


4. Wykończanie. 
Czyli już końcówka pracy z włosami. "Dorabiamy" cienkie włosy ołówkiem 2B. Przecież wiadomo, że włosy nigdy nie są ułożone idealnie i zawsze jakiś niesforny kosmyk, czy nawet pojedyncze włosy się "wymkną". Dlatego delikatnie, trochę twardszym ołówkiem dorysowujemy pojedyncze włosy. Również na kosmykach. I niech wszystkie włoski nie będą ułożone w jedną stronę. Mogą być one poprowadzone prostopadle do pasma włosów, albo po prostu byle jak.
  Takie pojedyncze włosy możemy również "dorobić" gumką chlebową. Ale żeby nie przesadzić. Przecież nie chcemy, aby potem ładnie ułożone włosy stały się jak jeden, wielki kołtun, prawda?


Jak się Wam podobała notka? Mam nadzieję, że napisałam ją w miarę normalny sposób. Jeśli nie, to wybaczcie, nie lubię tłumaczyć ani nie umiem tłumaczyć. :)
Zapewne dużo łatwiej byłoby zrobić filmik, niż tu się produkować. 

PS Jeśli macie jakies pytania o odnośnie rysowania włosów, to zadawajcie pytania pod tą notką. Postaram się pomóc i odpowiedzieć. :)